Godziny otwarcia

poniedziałek: 9:00 – 15:00

wtorek – piątek: 9:00 – 19:00

sobota – niedziela: 10:00 – 19:00

Jak krok po kroku zbudować u dziecka nawyk oszczędzania?

Czy warto uczyć dziecko oszczędzania? Zdecydowanie tak, bo wyposaża je to nie tylko w umiejętność gospodarowania pieniędzmi, ale również buduje w nim wiarę we własną sprawczość, uczy wytrwałości i samodzielności. A to przyda mu się nie tylko w dzieciństwie, ale i w dorosłości!

Od marzeń do celów

Samym mówieniem dziecku: „warto oszczędzać” niczego jeszcze nie zbudujemy. Dziecko potrzebuje wiedzieć, po co to robi i jak wygląda droga od pierwszej myśli do realizacji celu. Warto szczególnie pochylić się właśnie nad tym, co znajdziemy na początku każdej finansowej przygody. To dziecięce marzenie: pragnienie posiadania lub przeżycia czegoś konkretnego. Może to świecące, kolorowe rolki, zestaw popularnych wśród rówieśników klocków ,bilet na koncert ulubionego wykonawcy lub mikrofon, na którym nasze dziecko pragnie komentować w internecie grę Minecraft. A wszystko to, jak wiadomo: kosztuje.

Naszą, rodziców, rolą jest wsparcie dziecka w oswojeniu marzeń i.. przełożenia ich na konkret. Dopiero wtedy cały proces zaczyna mieć sens, a dziecko widzi, że marzenia nie są „magiczne”, tylko realne. Pod warunkiem, że zamieni się je w cel.

Pokażmy więc dziecku, że żeby jego marzenie się spełniło, warto je zamienić w konkretny cel, a ten z kolei przełożyć w plan. Nie musimy rozpisywać skomplikowanych tabelek czy wykresów. Wystarczy zadanie sobie kilku ważnych pytań:

    • „O czym marzę?”
    • „Ile to kosztuje?”
    • „Ile pieniędzy mogę tygodniowo lub miesięcznie odkładać, żeby móc to kupić?”
    • „Ile czasu mi to zajmie”

Plan i wytrwałość

Tak przykładowo mogłaby wyglądać odpowiedź na powyższe pytania:

„Marzę o mikrofonie do nagrywania dubbingu do filmów. Taki mikrofon kosztuje około 400 zł. Mogę odkładać tygodniowo z kieszonkowego 15 zł. Oznacza to, że uda mi się odłożyć 60 zł miesięcznie. To znaczy, że potrzebuję około 6 miesięcy, żeby zebrać całą sumę i móc kupić ten mikrofon. A może w międzyczasie pojawią się jakieś dodatkowe pieniądze, które pozwolą szybciej zrealizować moje marzenie?”

Warto  dodatkowo wzmocnić w dziecku motywację do oszczędzania proponując mu nagrody finansowe, np. „za każde odłożone 30 zł dorzucamy 5 zł jako bonus”.

Plan zaktywizuje dziecko do podjęcia działania. Jego marzenie przestanie być abstrakcyjną wizją na zasadzie: „byłoby fajnie, gdyby TO kiedyś się wydarzyło” i zamieni się w konkret: “wow, jest ogromna szansa, że za 4 miesiące będę mieć wymarzony mikrofon!”. Taka precyzyjna wizja pomoże ruszyć z miejsca i da poczucie kontroli. Zamiast analizować „czy dam radę?”, „czy to ma sens?”, po prostu… robimy plan i go realizujemy! Nie gdybamy, tylko działamy.

„Jak mi idzie?”, czyli regularne podsumowania

Ruszenie z planem to ważny moment, ale równie ważne jest, żeby w tym planie wytrwać. A do tego dziecko potrzebuje wsparcia w postaci regularnej refleksji.

Umówmy się na cotygodniowe podsumowanie realizacji planu i nadajmy mu nazwę (typu: „Misja Mikrofon”). Zachęćmy dziecko, żeby samo wyznaczyło moment tych spotkań (np. na piątkowy wieczór), co wesprze jego poczucie sprawczości i kontroli. To nie musi być długa rozmowa – czasem wystarczy kwadrans przy herbacie. I co ważne: nie traktujmy tych spotkań jako elementów kontroli i oceny, lecz jako życzliwe i wspierające zaproszenie do refleksji.

Jakie kwestie warto na nim poruszyć?

    • „Ile pieniędzy udało mi się już odłożyć?”
    • „Jak się z tym czuję?”
    • „Czy chciałbym coś zmienić w swoim planie?”
    • „Czy dam radę zwiększyć „ratę”, czyli odkładać więcej?”
    • „A może czuję, że odkładam za dużo i za bardzo zaciskam pasa?”
    • „Czy w tym tygodniu pojawiły się jakieś trudności?”
    • „Co mnie najbardziej kusiło?”
    • „Jak zareagowałem, kiedy chciałem wydać pieniądze na coś innego?”

„Widzę Twój wysiłek”, czyli motywujmy dziecko

Cel, wizja i plan są bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Równie ważny jest proces, czyli droga do tego celu. Dlatego nie skupiajmy się wyłącznie na pochwałach takich jak: „Brawo, udało ci się odłożyć 100 zł”, ale przede wszystkim doceniajmy wysiłek dziecka, mówiąc np:

    • „Widziałam, jak trudne dla ciebie było, kiedy przechodziliśmy obok stoiska z zabawkami i jak dzielnie powstrzymałeś się przed impulsywnym zakupem.”„Widzę, że naprawdę się starasz. Wiem, że miewasz trudne chwile, ale udaje Ci się wygrać z pokusami. Imponuje mi twoja wytrwałość, gratuluję!”

To właśnie wtedy, w tych „małych zwycięstwach” dziecko buduje najważniejsze nawyki: cierpliwość, samokontrolę oraz odporność.

A co, gdy powinie się noga? Plan awaryjny!

Uznajmy to za pewnik: nie zawsze wszystko idzie gładko.

Może zdarzyć się tydzień, w którym dziecko zapomni odłożyć swoją „ratę”. Albo wyda wszystko na lody. To nie porażka, to część procesu uczenia się.

Zamiast karać czy zawstydzać, zdecydowanie lepiej jest powiedzieć:

    • „Widzisz, w tym tygodniu się nie udało. Tak to w życiu bywa, że czasem nie wszystko nam się udaje. Zastanówmy się wspólnie, co możemy zmienić, żeby następnym razem było ci łatwiej.

To ważne, żeby dziecko zobaczyło, że błędy to nie powód do wstydu, ale sygnał, że warto mieć też plan awaryjny. Dlatego dobrze jest podczas spotkań podsumowujących poruszyć też kwestie takie jak:

    • Jakie trudności pojawiły się po drodze?
    • Co zrobisz, gdy znów najdzie cię ochota, by wydać uzbierane wcześniej pieniądze, na COŚ, co będzie do ciebie krzyczało: „musisz mieć mnie teraz!” (np. słodycze w sklepiku szkolnym)?
    • Czy pomoże ci, jeśli odczekasz dwie godziny i sprawdzisz, czy TO wciąż będzie do ciebie „wołać o zakup”?

To świetna okazja, żeby nauczyć dziecko strategii radzenia sobie z impulsywnością. Co ważne, może dzięki temu nauczyć się zarządzać nie tylko pieniędzmi, ale i sobą. A to przecież jedna z najcenniejszych umiejętności w dorosłym życiu.

W ten sposób pokazujemy dziecku, że:

    • trudności to nie koniec świata;
    • plany można modyfikować;
    • warto się zastanowić: co mi służy, a co mnie rozprasza?;
    • nawet jeśli się potknę, mogę iść dalej.

Z czasem takie rozmowy stają się naturalnym rytuałem: nie kontrolą, ale wspólnym zatrzymaniem się i docenieniem wysiłku. I to właśnie jest coś, co dziecko zapamięta na lata.

Wachlarz emocji i komunikaty, które wspierają

To również pewnik: oprócz poczucia satysfakcji, dumy i radości na widok rosnącej w skarbonce lub na koncie sumki pieniędzy, naszej córce lub synowi będą też towarzyszyć trudne emocje. Dzieci, które oszczędzają na coś przez wiele tygodni czy miesięcy, będą się złościć. Będą sfrustrowane. Będą miały kryzysy.

Dajmy im je przeżyć. Nie ratujmy dziecka za każdym razem, gdy mu coś nie wyjdzie. Jeśli nie odłożyło całej kwoty i nie może czegoś kupić – nie wyręczajmy go, nie kupujmy „z litości”. Bo wtedy odbieramy mu ważną życiową lekcję. Lekcję, która mówi, że jego wybory mają znaczenie i że jeśli coś się nie udało, to można spróbować jeszcze raz.

Bądźmy też gotowi, że usłyszymy czasem żale i skargi, np.:

    • „To niesprawiedliwe, że muszę odkładać, a Zosi rodzice wszystko jej kupują!”
    • „Masakra, mam zbierać kilka miesięcy na jedną rzecz?! Nigdy nie dam rady!”
    • „Dlaczego mam takich skąpych rodziców?”

W takich momentach nie próbujmy dziecka uspokajać. Nie mówmy „nie przesadzaj”, „weź się w garść”, czy, że „inni mają gorzej”. Nie bierzmy też jego “złośliwości” do siebie, obrażając się lub wpadając w poczucie winy lub bycia wyrodnym rodzicem. To nie pomoże. Ba! Jeszcze bardziej eskaluje złe samopoczucie dziecka, które potrzebuje stabilnego rodzica. Zamiast negować emocje dziecka, okażmy empatię i nazwijmy to, co się dzieje:

    • „Czujesz złość, że to tyle trwa?”
    • „Jest ci trudno, bo chciałbyś mieć to już teraz?”
    • „Chciałbyś mieć takie same warunki jak Zosia, tak?”
    • „Czy dobrze widzę, że czujesz się bezsilny, bo chciałbyś mieć ten mikrofon już teraz, a nie dopiero za dwa miesiące?”

Dlaczego to działa?

Bo nazwanie emocji aktywuje w mózgu dziecka obszary odpowiedzialne za samoregulację. Dzięki temu nie tylko czuje się zrozumiane, ale zaczyna też lepiej panować nad sobą. To, co w teorii wygląda jak „rozmowa o uczuciach”, w praktyce jest też świetnym narzędziem do wspierania samodyscypliny i odporności psychicznej.

Komunikacja: co pomaga, a co przeszkadza?

Czasem rodzic wkłada całe serce w to, żeby pomóc dziecku w nauce zarządzania pieniędzmi, odkładania, realizowania marzeń, ale mimo to dziecko się buntuje, zniechęca, przestaje współpracować. Wtedy pojawia się pytanie: „Przecież chcę dobrze. Więc co poszło nie tak?”

Odpowiedź często kryje się w sposobie, w jaki rozmawiamy z dzieckiem. Bo nawet najlepsza intencja nie wystarczy, jeśli komunikat brzmi jak kazanie, krytyka albo rozkaz. Dlatego warto przyjrzeć się temu, co wspiera, a co przeszkadza w rozmowie o pieniądzach i celach.

Zamiast moralizowania, czyli rzucania zdań w rodzaju: „Musisz być rozsądny i oszczędny”,lepiej spytać: „A na jakie marzenie chciałbyś odłożyć? Jak myślisz, co warto zrobić, żeby mieć to, o czym marzysz?”. To pozbawione oceny pytanie zaprasza dziecko do refleksji i swobody, bez poczucia, że ktoś je ocenia.

Zamiast dawania gotowych rad, jak: „Myślę, że powinieneś odkładać po 10 zł tygodniowo.”,lepiej spytać: „Ile tygodniowo chciałbyś odkładać? Masz jakiś pomysł, od jakiej sumy zacząć?”. Dziecko, które samo wyznaczy sobie plan, dużo chętniej się go trzyma, bo to jego decyzja.

Zamiast kontroli i zawstydzania, czyli tekstów typu: „Widziałam stan twojego konta. Wstyd, dziecko.”, lepiej powiedzieć: „To twój budżet i ty nim zarządzasz. Ale jeśli chcesz, mogę ci pomóc, np. zaplanować harmonogram działań”. Takie podejście buduje poczucie zaufania i szacunku.

Zamiast kazań i wykładów, postawmy na spokojny dialog i pytania otwarte, które uruchamiają refleksję: „Jak ci idzie? Co w tym tygodniu było dla ciebie najtrudniejsze? Co ci pomogło nie wydać wszystkiego od razu?”

Zamiast języka strat: „Serio chcesz wydać wszystko na słodycze?!”, lepiej: „Zobaczysz, jak będziesz z siebie dumny, gdy kupisz ten mikrofon za własne pieniądze.”

Zamiast etykietowania, czyli: „Kasa się ciebie nie trzyma”, „Jesteś mistrzem szastania pieniędzmi”, lepiej skupić się na konkretnym zachowaniu i zapytać: „Jak sądzisz, co się stało, że tym razem postanowiłeś wydać pieniądze z ostatniego kieszonkowego?”

Zamiast krytyki za błędy, czyli postawy w rodzaju: „A nie mówiłam?! No mówiłam, że wszystko wydasz!”, lepiej przekierować uwagę na wspomnienie chwili, w której dziecko było zdeterminowane do oszczędzania: „Pamiętasz, jak miesiąc temu opowiadałeś mi o tym marzeniu? Jak robiliśmy ten plan? Jak sądzisz, co się po drodze zadziało, że zrezygnowałeś? Czy chcesz do tego celu wrócić?”

W ten sposób nie zamykamy rozmowy, tylko otwieramy dziecku przestrzeń do refleksji i powrotu do działania, bez poczucia porażki czy wstydu.

Taka komunikacja nie tylko wspiera naukę finansów, lecz równolegle buduje relację opartą na szacunku i zaufaniu. A to, niezależnie od kwoty na koncie dziecka czy w jego skarbonce, jest największą wartością, jaką możemy wnieść do jego rozwoju.

Wzory do naśladowania

Na koniec warto zadać sobie bardzo proste, ale ważne pytanie: „Czy ja sam/a zachowuję się tak, jak chciał(a)bym, żeby zachowywało się moje dziecko?”

Bo dzieci nie uczą się głównie z tego, co do nich mówimy, lecz z tego…. co obserwują. Możemy godzinami mówić im o tym, że warto odkładać na marzenia, że cierpliwość się opłaca, że nie warto ulegać zachciankom… Ale jeśli widzą, że sami kupujemy nowe rzeczy pod wpływem impulsu, a potem narzekamy, że „znowu brakuje nam do pierwszego”, to właśnie to zapamiętają i przyjmą jako „normalne”.

Dlatego, jeśli chcemy, by dziecko miało zdrowy stosunek do pieniędzy – zacznijmy od siebie. Pomogą wszystkie zaprezentowane w tym artykule wskazówki, bo działają nie tylko w stosunku do dzieci, ale i dorosłych.

Powodzenia!

Po więcej praktycznych wskazówek i gotowych materiałów o nauce oszczędzania zapraszamy na stronę misja-edukacja.pl

Natalia Tur, socjolożka, mediatorka rodzinna, mama trójki dzieci, ekspertka projektu Misja Edukacji Banku BNP Paribas

Informacja

Informujemy, że w dniach 15–17 sierpnia miniciti będzie nieczynne.

Do zobaczenia w poniedziałek 18.08!

Dzień dziecka

W celu otrzymania darmowego biletu na Dzień Dziecka z Dzień Dobry TVN:

    • Kliknij przycisk „Kup bilet”
    • Wybierz „Klienci Indywidualni”
    • Kliknij datę 1 czerwca (niedziela)
    • Zaznacz godzinę wydarzenia: między 8:00 a 11:00
    • Wybierz interesującą Cię ilość biletów i postępuj zgodnie z instrukcjami na stronie

Liczba miejsc jest ograniczona!

Godziny otwarcia w czasie ferii

Kochani, w czasie ferii (03.02-16.02) zapraszamy Was w następujących godzinach:

Poniedziałek: 9:00-16:00
Wtorek-Piątek: 9:00-18:00
Sobota: 10:00-19:00
Niedziela: 10:00-18:00

UWAGA

Kochani, dzisiaj między 20:00 a 00:00 nastąpi przerwa w sprzedaży biletów!
Nasz system przejmuje eMi księgowa :)

UWAGA

Kochani, dzisiaj między 19:00 a 00:00 nastąpi przerwa w sprzedaży biletów! Nasz system przejmuje eMi księgowa :)

UWAGA

Kochani, dzisiaj między 18:00 a 00:00 nastąpi przerwa w sprzedaży biletów! Nasz system przejmuje eMi księgowa :)

UWAGA

Kochani, dzisiaj między 18:00 a 00:00 nastąpi przerwa w sprzedaży biletów!

Nasz system przejmuje eMi księgowa :)

UWAGA

Kochani, z przyczyn niezależnych od nas, miniciti będzie jutro (tj. 19.01) otwarte od godziny 10:00. Przepraszamy Was za wszelkie niedogodności.

Godziny otwarcia:

poniedziałek: 9.00-15.00
wtorek – piątek: 9.00-18.00
sobota – niedziela: 10.00-19.00